Czy osoby, które nie znają się na WordPressie odnajdą się na WordCampie?

Jestem blogerem, prostym użytkownikiem WordPressa o ograniczonej wiedzy i ograniczonych możliwościach wynikających z ów niewiedzy. Mam jednak silne wsparcie od mojej połówki, która pomaga mi tworzyć to, co mi się zamarzy. Dzięki temu wsparciu troszkę więcej wiem, troszkę więcej umiem zrobić. Ale czy osoba jak ja pasuje do społeczności WordPressa i znajdzie swoje miejsce na ich wspólnych spotkaniach?

W ten weekend miałam okazję po raz pierwszy pojechać na WordCamp, czyli konferencję, która dotyczy wszystkiego, co związane jest w jakikolwiek sposób z WordPressem. Jak nigdy dotąd organizowany był w Warszawie i również pierwszy raz miał dwie równoległe ścieżki tematyczne dla deweloperów i użytkowników, natomiast ostatniego dnia była jedna ścieżka – biznesowa.

Z jednej strony bardzo chciałam tam być, poszerzyć trochę moją dość mocno ograniczoną wiedzę, z drugiej strony miałam bardzo duże obawy, czy na pewno osoba, która jest tak na prawdę zwykłym użytkownikiem, który coś tam umie sam przeklikać nadaje się. Tylko nie wiedziałam wtedy tego, co teraz – każdy jest mile widziany, bo każdy jedzie tam, aby się rozwijać, zdobyć wiedzę z różnej tematyki i o ile wszystko kręci się wokół WordPressa, to poziom dostowany jest do tych mocno zaawansowanych jak i do tych „zielonych”. Gdyby nie to, że była specjalna ścieżka dla użytkowników prawdopodobnie nie odważyłabym się na przyjazd. Ona zwiększyła prawdopodobieństwo, że poziom będzie dopasowany do mojej wiedzy. Dzięki ścieżce biznesowej można było posłuchać o trochę innej stronie WordPressa i to jest piękne, że zdobyta wiedza jest tak różnorodna.

Część występów trochę mnie zawiodła. Zabrakło merytorycznej wiedzy, użytecznej dla wielu osób za to był przesyt chwalenia się i reklam. Z jednej strony fajnie powiedzieć o tym, co się stworzyło i że to działa, z drugiej strony wiele osób chce zajrzeć nie tylko za kulisy, ale poznać jak można wykorzystać wiedzę danej osoby dla siebie. Moja skromna prośba – więcej wiedzy dla niewiedzących. Myślę, że są osoby jak ja, które w czyimś cieniu siedzą, nie wiedzą jak zrobić pierwszy krok, nie wiedzą do kogo się zwrócić, a podoba im się podłubać przy swojej stronie, więc WordCamp to okazja do rozwijania siebie i tego co sami robimy, tworzymy. To też okazja dla osób, które są świetne w tym co robią, a chcieliby znaleźć pracę. Liczba osób zbierających kontakty – niebywała.

W pamięć najbardziej zapadł mi występ Eweliny Muc, która stworzyła coś pięknego: Girls Who WordPress

To miejsce, gdzie totalnie zielone dziewczyny stają się superbohaterkami WordPressa

Hasło piękne, idea piękna, kłótnia na koniec występu również bezcenna. Oczywiście, gdybym miała wymieniać wszystkie wystąpienia, które mi się podobały – wymieniłabym wszystkie (oprócz kilku), ale oprócz tego, miałam okazję posłuchać cudownie inspirujących wystąpień m.in. Kel Santiago, Bartka Romanowskiego, Wojtka Równanka, Marcina Wolaka czy Kasi Świderskiej, której konstruktywny hejt był mi bardzo bliski, a także wiele innych, które możecie podpatrzeć w programie:

WordCamp 2014

O i tak właśnie. Warto było pojechać, warto było to przeżyć i dzięki temu przeżyciu chcę pokazać, że każdy kto w jakikolwiek sposób związany jest z WordPressem może się zaangażować. Powstaje solidny plan z Kubą Mikitą zorganizowania WordUp’u w Toruniu. Dla tych co się angażują i dla tych, co może by chcieli i się boją, dla tych co chcą coś zmienić i dla tych co chcą coś poznać.

Strona na Facebook’u powstaje, więc zapraszamy, ale cudów tam na razie nie znajdziecie: WordUp Toruń  Wstępnie planujemy zorganizować się w połowie stycznia.

21 komentarzy

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.