Update życia

Podziwiam mamy, które rodzą dzieci, po czym mają możliwość i czas na to, by wciąż robić to, co się robiło. Na przykład prowadzić bloga albo rozwijać biznes. A do tego ogarniać dom i codzienność. Na szczęście (lub nie) są też mamy, które kompletnie nieogarniają. Ich życie wywraca się o 180stopni, brak im czasu na siku, czy prysznic, a co dopiero kawę ciepłą albo jakąkolwiek. I ja się z nimi bardzo utożsamiam, bo chociaż tego na Instagramie nie pokazuję, to niewiele jestem w stanie zrobić poza zajęciem się dzieckiem. Jeżeli masz tak jak ja, to piąteczka. Czy to jest coś, na co jest się gotowym? Nie ma odpowiedzi na to. A i tak najważniejszy jest uśmiech bombelka wynagradzający wszystko. Ale ja tu nie o bombelkach przyszłam pisać.

Co robiłam przez ten czas? Gdzie byłam? Co robię teraz? Dlaczego teraz piszę? Tyle pytań masz pewnie w głowie, ale spokojnie! Biegnę już Ci o wszystkim opowiedzieć.

Śmiało stwierdzam, że najgorsze za mną, bo pogodziłam się z wieloma rzeczami. A głównie z tym, że czasem jak mam chwilę to siądę do pracy, czasem po prostu położę się sama i patrzę w sufit, a czasem wciąż niczego nieogarniam i to też jest ok. Raz piję ciepłą kawę, raz zimną, a raz w ogóle i też jest fajnie.

Na moim kanale vlogowym zauważyłam, że zrobił się mały ruch. Jestem w szoku! Ale póki co, nie czuję się na siłach, żeby nagrywać. W dodatku kupiliśmy mieszkanie, ale okazało się strasznie ciemne, więc do nagrywania musiałabym rozstawić lampy, a dziecko wszystko zwala sobie na ryj. To znaczy głowę. Główkę kochaną. Więc tak wygląda sytuacja, że muszę mieć możliwość, żeby nie biegać za córką i nie pilnować statywu i jak mi się uda to wtedy wrócę do nagrywania.

Zdjęcie od WordCamp Polska na którym widać jak się uśmiecham, ale tak naprawdę umarłam w środku.

W tym roku, tak jak w poprzednich, nie mogło mnie zabraknąć na konferencji WordCamp Polska, co można było śledzić na moim Instagramie jako, że go trochę reanimuję po przerwie. Społeczność wordpressowa nadal otwarta i zżyta ze sobą, sprawdzone info. Byłam też po raz pierwszy na konferencji Polish Graphic Design Talks #2, a właściwie to byliśmy wszyscy troje i wybieramy się w lutym ponownie na edycję #3. Bo było tak fajnie, że totalnie polecam dla projektantów. Dużo wiedzy praktycznej.

Z rzeczy istotniejszych, udało mi się podjąć projekt z najlepszym programistą jakiego spotkałam, czyli z Kubą i jego Dream Teamem, co potrafi świetne rzeczy robić. A razem robimy motyw, darmowy, dla wszystkich co lubią WordPressa i go używają na swoich stronach. Zamierzam go tutaj wykorzystać, bo, jak już wspomniałam gdzieś ostatnio, nie mogę patrzeć na obecny wygląd bloga. I z dobrych informacji jest to, że na dniach skończą wdrażać i stąd już prosta droga, aby motyw stał się dostępny dla wszystkich!

Żeby było ciekawiej i aby dodać pikanterii mojemu konfliktowi macierzyństwo kontra praca, to projekt robię w Adobe XD. Czemu ciekawiej? Nie ma nic bardziej porywającego niż nauka na żywym organizmie programu na którym wcześniej się nie pracowało. Ja nie wiem jak ja mogłam bez niego żyć i męczyć się np. w Photoshopie, jeśli chodzi o ten temat (mhm, tak, Photoshopie). I nie wiem czemu na studiach nie mogli nas uczyć projektowania stron w Adobe XD, bo teraz bym trzaskała aż by się kurzyło, a tak siedzę w kursach albo na YouTubie. I nie ma co się oszukiwać, że te kursy to w ilościach marnych, bo najpierw ogarniam życie domowe. Efekty jednak są stabilne, więc zastanawiam się czy jest coś, co was ciekawi z procesu powstawania w ogóle takiego motywu do repozytorium WordPressa, albo z tematu projektowania strony, albo mogłabym zebrać w całość filmy z których się uczyłam. Albo zrobić to wszystko, ale po kolei. Oby tylko nie zajęło mi to kolejnego półtora roku nieobecności.

Napisz w komentarzu co chcesz wiedzieć, na bank znajdę chwilę, by o tym pomyśleć. A potem napisać!

I ostatnia rzecz nad którą pracuję, to kalendarz na 2020 rok. Kalendarz minimalistyczny, bo innych nie znoszę. Właściwie to nad kalendarzem pracowałam dla siebie, bo lubię drukować sobie kalendarz nielimitowanie, zamiast mieć taki w książce. Bo jak mam kalendarz książkowy i napiszę głupotę, to nie mogę wymienić kartki i potem odechciewa mi się go używać. A tak drukuję, w dodatku to ekologicznie, bo tylko to, co akurat potrzebuję.

Pracę nad kalendarzem kończę, postępy wrzucam na Instagram z przerwami na zdjęcia kawy, bo jak już mówiłam kawa to u mnie rarytas, więc robię zdjęcia, żeby wiedzieć, że dzień mam na bogato. Wkrótce kalendarz będzie dostępny tutaj, do pobrania i drukowania ile dusza zapragnie. I pojawi się na pewno do 1 stycznia, więc spokojnie będzie można planować cały nowy rok.

A śledzisz Ty mnie w ogóle na Instagramie?

Jak nie to chodź, bo tam jest ciekawiej. No i napisz mi co mogę Ci powiedzieć jeszcze o projektach, bo fajne są.

Your email address will not be published.