Wciśnij enter aby wyszukać

Podsumowanie 2016 roku.

Podsumowanie 2016 - Kasia Mikita Blog

Podsumowanie 2016 roku.

Jakoś tak się stało, że rok 2016 został okrzyknięty najgorszym rokiem, w jakim przyszło nam żyć – bo wielu wartościowych ludzi go nie przeżyło. Czasem myślę, że to najgorsze, co można powiedzieć, szczególnie do kogoś. Przecież każdy z nas ponosi straty w bliskich osobach, które są równie lub nawet bardziej (bo były z nami fizycznie) wartościowe. Każdy z nas traci kogoś, kto nie powinien był odejść. Bo za wcześnie, niespodziewanie, brutalnie lub niezasłużenie. Ja nie wiem, czy ten rok mogłabym określić najlepszym, chociaż zdecydowanie przyniósł mi mnóstwo zmian. Zmian, których nie do końca oczekiwałam, które nie do końca były zaplanowane, a które po prostu przyszły.

Chciałabym móc powiedzieć, że coś wniosły w życie.

 

Początek

Na początku tego roku postanowiłam zrezygnować z terapii. W jej środku. Generalnie mam wrażenie, że nie ważne ile trwa terapia i jak postępuje – zawsze jest się w jej środku i zawsze ciężko zrezygnować. Nie jestem zwolennikiem rezygnowania z terapii jakiejkolwiek, jak już się na taką wybrało, ale co ja mogę wiedzieć. Po roku od tej decyzji w końcu zrozumiałam co jest ze mną nie tak i właściwie ta jedna odpowiedź sprawiła, że pierwszy raz w życiu poczułam namacalnie tak wielką ulgę, że mogłabym tą ulgą zaleczyć wszystkie rany świata. Chociaż niewiele ta ulga zmieniła w codziennym funkcjonowaniu. Powiedziałabym nawet, że czasem znajdywanie odpowiedzi, chociaż przynosi ulgę, to też  niesie za sobą wiele przykrości.

Rok nie zaczął się najlepiej. Poniosłam osobistą stratę mojego pierwszego zwierza (pierwszego świadomie kochanego i hołubionego). Ktoś pewnie teraz uzna mnie za wariatkę, że piszę o zwierzęciu, gdy ludzie odchodzą. Ale ten, kto przeżył stratę swojego zwierzęcego przyjaciela ten rozumie, jak czasem wielką pustkę pozostawia brak futrzanej kulki w domu. Nigdy bym nie uwierzyła, że można tak bardzo przywiązać się do królika, bo nikt nigdy wcześniej nie mówił, jak wiele emocji mają w sobie. Takich psich, kocich i ludzkich. Niestety, przegapiona choroba mi ją, tę króliczkę, odebrała. Piszę o tym, bo czuję, że ona zasługuje na to ostatnie wspomnienie.

Poniosłam też osobistą stratę w bliskości do kogoś, kto powinien być blisko, a zadecydował, że nie chce. Czasami świadome opuszczenie bywa gorsze, niż cokolwiek innego. Bo zostajesz z wiedzą, że tej osobie nie zależy. Nie chce być. A Ty musisz się z tym pogodzić.

 

Paradoksy

Rok 2016 przyniósł mi zmianę statusu na facebook’u i w papierach.

Wyszłam za mąż. W dodatku za najlepszego przyjaciela. Dowiedziałam się też, że kobieta nie powinna uważać tego za jakiś życiowy sukces, bo jest to staromodne, a współczesna kobieta powinna być wolna, bez faceta, a jak z facetem, to z łaski dla niego. To znaczy, że bycie z mężczyzną nie powinno być czymś wielkim, bo bycie samemu jest ok. I zgadzam się z tym, że bycie samemu jest ok i można i też jest fajnie. Ale naprawdę cieszę się, że jestem z związku z moim przyjacielem. 7 lat. Pół roku po ślubie, 2 lata od zaręczyn. Niewiele jest osób, które są w udanych związkach, a my na to ciężko pracowaliśmy. Codziennie widzę tego efekty.

Powiem Ci teraz coś ważnego. Dzień, który był dla nas najpiękniejszym dniem tego roku, powinien być najlepszym dniem z życia, dzień, w którym z uśmiechem na twarzy przysięgaliśmy sobie, że będziemy dla siebie, dzień w którym najbliżsi pili za nasze zdrowie, bawili się i tańczyli – to był dzień, w którym moja przyjaciółka wypłakiwała się w poduszkę, bo straciła ważną dla siebie osobę. Ten rok, 2016, był dla wielu bezwzględny. Pozostawił rany, które nie zagoją się tak szybko. Ten rok sprawił, że wiele osób zatrzymało się w miejscu, aby zastanowić się. I chociaż niemalże każdy rok przynosi straty w bliskich, w rodzinie, w przyjaciołach, w znajomych, w sławnych i biednych – to i tak z szokiem i niedowierzaniem przeżywamy to za każdym razem.

Typowo buduję wokół siebie mur, bo nie chcę zbyt wielu przykrych chwil przeżywać na nowo. Chyba nikt nie chce. Ale są takie momenty, jak ten naszego ślubu i jednocześnie śmierci kochanej osoby, że warto opuścić mur. I chociaż czasem bym chciała pisać lekko i przyjemnie o rzeczach lekkich i przyjemnych, to czasem warto skonfrontować się z emocjami, zastanowić chwilę nad nimi. Poczuć je, przeżyć i dopiero wtedy zostawić za sobą. Nie jesteśmy niezniszczalni.

Mogłabym tym zakończyć ten wpis. Zostawić go, do przemyślenia, do przeżucia w głowie. Życie jednak przynosi nam wiele rzeczy na raz i wszystko ze sobą się przeplata. Nie daje odetchnąć. Nie zawsze pozwala się zatrzymać. Przychodzą ciężkie chwile, trudne do przejścia, ale mimo to rozpędzamy się do niewyobrażalnych prędkości. Ten rok przyniósł mi wiele.

 

podsumowanie2016-2

Zmiany

W tym roku otworzyłam własną firmę ze sklepem internetowym Handmejd. Właściwie tylko dzięki wsparciu męża. Obrona pracy magisterskiej, rezygnacja z terapii, strata królika, planowanie i realizacja ślubu, do tego wszystko to, co to za sobą ciągnie, a ja otworzyłam firmę. I robię notesy z filcu, których nikt inny nie robi. Sama. Wszystko ręcznie. A do tego uruchomiłam tam bloga!

I założenie firmy to była najtrudniejsza decyzja, jaką podjęłam i fakt, że wciąż to robię musi sprawiać, że jestem jakaś szalona. Ale brnę w to, bo to jest całkiem zabawne.

W 2016 udało mi się też ujednolicić wygląd bloga. Zadbać o niego troszkę bardziej, a on dba o to, abym cały czas tworzyła, pisała i robiła zdjęcia.

Kontynuuję też dalej organizację spotkań dla kreatywnych blogerów – blogUP i w końcu, na koniec tego roku udało nam się domknąć nowy wygląd i stronę internetową. A organizowanie spotkań wymaga ogromnej ilości czasu i samozaparcia, kilku nieprzespanych nocy i przepłakanych dni, kiedy coś się sypie. Czekało nas też kilka wyjazdów blogowych po różnych końcach Polski m.in. na Blosilesia i Blogowigilia. Podróż poślubną spędziliśmy w Poznaniu na Blog Conference Poznań. Byliśmy po raz kolejny na konferencji WordCamp Polska w Gdyni. Jestem dumna z tych drobnych osiągnięć, które popychają mnie w różne kąty. Jestem szczęśliwa, że przyszło przeżywać mi je z, obecnie mężem, od zawsze przyjacielem. I jestem zaskoczona, że mogę dzielić to z najfajniejszymi ludźmi z Torunia, a głównie jedną taką.

 

Rok 2016 przeżyłam.

Oczywiście boję się, że 2017 przyniesie kolejne straty. Może nawet większe i bliższe dla mnie. Ale chcę wierzyć, że nie jesteśmy w tym całym świecie tak sami, żeby najgorsze chwile przeżywać w pojedynkę. I chciałabym też pamiętać, że każda strata wnosi coś dobrego, a życie zawala nas mnóstwem spraw i okazji. Wiem, że gdy stanie się coś złego, to nikt tak nie myśli. Wiem, że ja nie będę tak myśleć. Ale chciałabym wierzyć i bardzo chciałabym pamiętać.

Wiem, że ten rok przyniesie kolejne zmiany.

Trochę z ekscytacją, trochę ze strachem czekam na nie. A Ty?

Kasia Mikita

Blogerka. Perfekcjonistka. Fascynuje się robieniem zdjęć gołębiom i czasem ludziom. Za dużo współczuje, za mocno przeżywa. Nie znosi hejterstwa. Najchętniej zapobiegła by wszystkiemu.

  • Samych szczęśliwych chwil życzę Ci na ten rok i nie tylko ten rok!

  • Księżycova

    Absolutnie nie przyszłaby mi do głowy myśl, że jesteś wariatką z powodu ubolewania nad stratą ukochanego pupila. Niestety mnie też to spotkało w 2016 roku. Co gorsza moja Tesia zginęła śmiercią tragiczną 🙁 W dzisiejszych czasach niestety człowiek bardziej przywiązuje się do zwierząt, niż ludzi. Życzę Ci wszystkiego co najlepsze w roku 2017. Wielu sukcesów, kolejnych spotkań BlogUP, na które obowiązkowo się stawię oraz wytrwałości w spełnianiu kolejnych celów!

  • Czyli ogólnie działo się bardzo dużo przez ostatni rok? 🙂