Niebanalne sposoby na udany dzień

Są takie dni, kiedy nasze ciało idealnie zgrywa się z powierzchnią łóżka, kiedy poduszka jest idealnie miękka i idealnie twarda, a budzik choćby nie wiem jak nalegał nie jest w stanie nas postawić na nogi. Zazwyczaj im bardziej przyciąga nas łóżko – tym gorszy mamy nastrój. I chociaż nie zawsze – bywa tak, że mamy gorsze dni.

Ciężko jest zdobyć się na odrobinę wysiłku, aby mieć udany dzień. Co jeżeli nie trzeba się specjalnie starać, aby czuć się lepiej?

Mam 9 niebanalnych sposobów na udany dzień. Zawsze się sprawdzają i zawsze poprawiają nastrój.

 

1. Zrób coś miłego

…dla siebie. Nie chodzi o pójście na zakupy albo zjedzenie 3 tabliczek czekolady z kubełkiem lodów. To tylko zapychacze złego samopoczucia. Zrób coś miłego, ale totalnie nietypowego.

Przykład?

Weź małą karteczkę. Napisz na niej coś „do siebie” motywującego, typu „Jesteś super!” lub „Pięknie wyglądasz„, albo nawet wiedząc, że ma być brzydka pogoda napisz „I tak ten dzień będziecie dla Ciebie zajebisty. Zobaczysz„. Napisz cokolwiek, co poprawiłoby Ci humor. Cokolwiek, co wywołałoby uśmiech na Twojej twarzy. Bądź swoim własnym dobrym duszkiem.

 

2. Zrób coś miłego

…dla kogoś. Jeżeli robimy coś dla innych automatycznie podnosimy poczucie własnej wartości. Bo jesteśmy „kimś”, mamy duże serce, jesteśmy ważni itd. Bo czujemy się potrzebni. Nic tak nie poprawia humoru jak dobry uczynek. Dodatkowo jest to pewna zmiana kierunku z nastawienia ze swoich problemów – na problemy innych.

Nie chodzi tutaj o wielkie czyny typu przeprowadzić starszą panią przez ulicę lub uratowanie dziecka z płonącego budynku. Chodzi o drobne rzeczy – kupić czekoladę koleżance z pracy, napisać krótki liścik ukochanej osobie, lub wyprowadzić psa na dłuższy niż zwykle spacer (a niech ma coś z życia).

 

3. Doceń się

Zrób sobie listę rzeczy, które udało Ci się dokonać w ostatnim tygodniu. Lub miesiącu. Wypisz to, z czego jesteś dumna / dumny. Niby banalne, ale po kilku takich karteczkach rosną nam skrzydełka. Ja uwielbiam metodę słoika.

 

4. Nie bój się odkładać

Jest coś, co nie daje Ci spokoju? Męczy Cię jakaś sprawa? Nie możesz spać po nocach, ani nie możesz skupić się w dzień na tym, na czym chcesz? Jest na to prosty sposób.

Generalnie rodzice zawsze nas uczyli żeby nie odkładać oraz aby to, co ma być zrobione jutro – zrobić dzisiaj. Wszystko pięknie, ale nie zawsze się da i nie zawsze się chce. Jeżeli coś Cię po prostu męczy, wisi nad Tobą i masz dosyć myślenia w kółko o tym samym, bo wolisz zrobić coś innego zrób prostą rzecz.

Stwórz listę. Spisz to, co musisz zrobić i to, co Cię męczy, następnie odłóż to na później.

Na później – to znaczy odłóż karteczkę z problemami na bok i zajmij się tym, czym chcesz się zająć w danym momencie, w danym dniu, danym tygodniu. Załóż sobie jednak czas, kiedy wrócisz do tej listy, aby zrealizować to, co na niej zostało zapisane. Taka godzina 0 – termin, w którym spokojnie i bez wyrzutów sumienia to zrobisz.

 

5. Otocz się kolorowymi kartkami

Kiedy musisz coś zrobić i zazwyczaj notujesz to na luźnych kartkach – zmień je na kolorowe. Nawet kiedy Twój humor Ci nie dopisuje, to otaczanie się badziewnie kolorowymi rzeczami wysyła sygnały do Twojego mózguej, nie jest tak źle! Kolooooryyy!

 

6. Posprzątaj przed snem

Może nie tyle posprzątaj co ogarnij. Łatwiej będzie Ci zwlec się z łóżka następnego dnia, jeżeli nie będzie Cię czekać bałagan do sprzątania. Ktoś mi zaraz zarzuci, że miały to być sposoby nie angażujące. Ogarnięcie syfu, które zajmie maksymalnie 7 minut nie wydaje mi się zbyt angażujące. W dodatku wychodzę z założenia, że lepiej zapobiegać niż potem się męczyć. Nieporządek często bywa źródłem porannej męki, bo dokłada nam tylko obowiązków. A jeżeli nie mamy zamiaru sprzątać w ogóle – to i tak bywa męczący dla umysłu. Warto więc spróbować poświęcić te kilka minut.

 

7. Gorący prysznic

Podobno najlepszy jest zimny prysznic – stawia nas na nogi, poprawia krążenie krwi, jest się rześkim i wypoczętym. To się sprawdza, kiedy mamy dobry dzień na działanie. W „te dni” kiedy nam się nie chce wybieram gorący prysznic. Ciepełko i zapach orzeźwiającego (albo wręcz słodko-mdłego) żelu pod prysznic sprawia, że ciało automatycznie się relaksuje i odpręża. Nasz umysł oczyszcza się i dzięki temu łatwiej nam przyswoić kolejne bodźce – bo sam prysznic nie pomoże czuć się lepiej.

 

8. Coś ładnego

Zamiast ubierać się w dresy załóż coś, co zawsze zostawiasz na specjalne okazje. Strój „wyjściowy” posiada każdy, niezależnie od płci. W domu przyjęło się, że wystarczy chodzić w tym, co jest wygodne, może się zniszczyć i co zazwyczaj już jest lekko zniszczone. Bielizna również musi być wygodna.

Nie!

Załóż to, co sprawi, że poczujesz się pięknie. W te dni można pozwolić sobie na odrobinę luksusu. Nie musisz zakładać rozwleczonych starych majtek, nie musisz zakładać ubrudzonej tłuszczem koszulki i nie musisz chodzić w dresie, który totalnie nie podkreśla Twojej sylwetki. To samo dotyczy mężczyzn – pozwólcie sobie na założenie czystych majtek nawet, jeżeli nie braliście prysznica (chociaż polecam. serio. prysznic może odmienić wasze życie).

Ponad to, jeżeli masz perfumy, których nie używasz, bo Ci ich szkoda i masz je na specjalną okazję, ale tej okazji dawno nie było – użyj ich właśnie w ten dzień! Jeżeli masz czerwoną pomadkę, w której czujesz się mega kobieco, ale nie masz kiedy jej użyć – pomaluj się w domu. Drobne rzeczy, zmieniają w nas wszystko.

 

9. Wietrzenie pokoju

Nikt nie przepada za samym procesem wietrzenia, szczególnie kiedy jest chłodno.  Zawsze wydawało mi się, że wietrzenie pokoju jest wymysłem i wcale nie pomaga. Myliłam się. O ile codzienne wywietrzenie pokoju jest pomocne, o tyle najbardziej go potrzebujemy, kiedy przychodzą do nas misie (niechcemisie). Pozbycie się zaduchu jest równoważne z pozbyciem się toksycznych myśli.

 

10. Nie zmuszaj się

Nie ma nic gorszego niż robić coś wbrew sobie.

Jeżeli nie możesz zwlec się z łóżka, nie masz siły na nic, jesteś tak śpiący, że ledwo otwierasz oczy i cały czas nie możesz się dobudzić – a wcale nie musisz wstawać od razu – pośpij jeszcze te 15 minut, pół godziny maks. Czasem wystarczy tyle, żeby obudzić się w lepszym nastroju. Czasem nasz organizm albo budzi się nie w tej fazie snu która nam służy, albo akurat potrzebujesz więcej snu.

 

Życzę Wam w takim razie

niebanalnie udanego dnia!

Jeżeli macie swoje sprawdzone sposoby – koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach. Motywujmy się wspólnie : )

4 komentarze

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.