Wciśnij enter aby wyszukać

Kremówka na szczycie sukcesu

Kremówka na szczycie sukcesu

Kremówka na szczycie sukcesu

Masz czasem tak, że bardzo chcesz się za coś zabrać i nawet zaczęło Ci to trochę wychodzić, chcesz realizować marzenia i nawet robisz jakiś krok a później trafiasz na niewielką, maluteńką przeszkodę i nagle ogarnia Cię wielkie przerażenie i beznadziejność?

Ja tak mam. Uśredniając powiedziałabym, że raz na kilka godzin, co sprawia, że chyba powinnam przemyśleć swój sposób radzenia sobie z problemami. I jego nieradzenia.

Całkiem poważnie, to raz na jakiś czas tak jest – dociera do mnie, że wciąż nie wiem co dalej. To jest trochę tak, że jestem jedną z tych osób, które nie wiedzą co mają robić w życiu. Ja wiem, że są nas całe tłumy. A jednak w całym tym tłumie wciąż czujemy się samotni i oceniani przez pryzmat naszych porażek i nieumiejętnych decyzji.

Niewielka potyczka wywołuje we mnie bezkresne uczucie strachu. Zastanawiam się wtedy, czy to jest ten moment w którym właśnie popsułam sobie życie?

Czy to tą chwilę będę przywoływać w myślach mając 50 lat i mówiąc dzieciom: Nie popełniajcie moich błędów, idźcie na kierunek waszej przyszłości, nie podążajcie za marzeniami, bo to puste słowa? Kiedy jest ten moment, kiedy ludzie mówią: mam dosyć tego rozwoju, chrzanię, idę do pracy, w której nigdy nie chciałam/nie chciałem być?

Kiedy nasze ideały się wykrzaczają? Kiedy nam się odechciewa? W którym momencie przestajemy marzyć?

Jestem jedną z tych osób, co mają problem żeby się za coś zabrać, jeżeli nie mam konkretnego wyznaczonego celu. I myślę sobie wtedy – ej, to świetnie! przynajmniej wiesz co Cię powstrzymuje! Jasne. Wystarczy znaleźć cel. Przecież każdy, potrzebuje jakiegoś celu.

Nigdy nie używałam żadnej z tych słabości jako wymówki czy pretekstu. Nie sprawiło to, że byłam dla siebie bardziej pobłażliwa. Ale czasem myślę, że powinnam obniżyć nieco poprzeczkę – tą swoją wyimaginowaną, do której nigdy nie dosięgnę, bo im bardziej się rozwijam, tym ta poprzeczka staje się coraz bardziej odległa. Nigdy do niej nie sięgam, nawet na chwilę.

Wyobraź sobie schody. I na górze wielki kawałek ciasta, który możesz zjeść. Cały. Bez dzielenia się z nikim. Wystarczy, że wejdziesz po tych schodach. I tak wygląda zazwyczaj ścieżka rozwoju i sukcesu osobistego. Idziesz po schodach i na końcu w nagrodę zjadasz pyszne ciastko z kremem i dżemem truskawkowym. A jak to zrobisz, wchodzisz po kolejnych schodach po kolejny kawałek ciasta, ale tym razem taki z podwójnym kremem, bo bardziej zasługujesz.

A teraz wyobraź sobie schody i ten kawałek pysznego ciasta na szczycie. Robisz pierwszy krok i widzisz jak na szczycie przybywają 3 kolejne schodki. Jesteś dalej od ciasta. Robisz jeszcze jeden krok i przybywają kolejne 3.

Kiedy przestaniesz wchodzić po tych schodach widząc, że wszystko co robisz traci swój sens? Myślę, że każdy potrzebuje czasem wejść na swój mały szczyt, odetchnąć pełną piersią, zjeść ciasto i powiedzieć: Było warto! Biegnę po więcej!

 

Powiem Ci tylko jedno. Wchodzę po tych schodach i widzę to ciastko u góry. Patrzę za siebie i okazuje się, że minęłam sporo ciastek, których wcześniej nie dostrzegałam, bo patrzyłam cały czas na ten odległy szczyt.

I wiesz co?

Gdybym tylko zaczęła wcześniej doceniać swoje sukcesy, byłabym szczęśliwym grubasem!

Kasia Mikita

Blogerka. Perfekcjonistka. Fascynuje się robieniem zdjęć gołębiom i czasem ludziom. Za dużo współczuje, za mocno przeżywa. Nie znosi hejterstwa. Najchętniej zapobiegła by wszystkiemu.

  • Halina Osóbka-Wężyk

    Jesteś najlepsza na świecie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Radek Dekowski

    Niestety, to co piszesz to prawda.. Jeszcze gorzej jest, kiedy tych ciast jest wiele i nie wiadomo w którą stronę podążać.

  • Fajne, ale za każdym razem gdy w nagrodę kupuję sobie ciasto mam wyrzuty sumienia, że mogłam książkę. Najlepiej naukową. I mogłabym z niej napisać fajny tekst. I przeczytać kolejną, żeby uzupełnić tekst…
    Nie umiem się nagradzać 😛
    Mam wrażenie, że moje dążenia są celem samym w sobie. To znaczy, moje obecne zajęcia same z siebie są przyjemnością. Są hasłem „Jej, jednak nie zniszczyłaś sobie życia, a mogłaś, jednak jesteś na tych studiach i czasami masz nawet chęci do życia!”
    Ale może jednak powinnam kupić sobie tę książkę.