Wciśnij enter aby wyszukać

Ciąża a praca. Czego się nauczyłam?

Ciąża w pracy

Ciąża a praca. Czego się nauczyłam?

Kto oglądał moje vlogi na YouTubie ten wie, że pozmieniało się trochę w moim życiu. Obiecałam, że o tym opowiem, więc po długiej przerwie jest w końcu wpis. Trochę o tym, co wydarzyło się w pracy, gdy dowiedzieli się o ciąży i przede wszystkim o tym, czego mnie to nauczyło.

Dokładny plan działania

Odnalazłam swoją ścieżkę w życiu. Miałam dokładny plan działania. Poszłam na studia graficzne i jednocześnie do pracy jako grafik. Szło świetnie, a ja rozwijałam się jak petarda, w końcu wystartowałam nieśmiało z vlogami, pisałam bloga, jeździłam wciąż na konferencje. Nie zwalniałam tempa.

Zdarzyła się ciąża. Co dalej? Dokładny plan – pracować tak długo jak się da, nawet pracować z domu. Ciąża przecież niczego nie zmienia, a macierzyński nie trwa wiecznie. Najgorsze co może się stać, to po roku nieobecności w pracy będę musiała nadrobić zaległości. Firma szybko się rozwija, ale ja jeszcze szybciej, więc nie widziałam w tym problemu.

Niestety plany swoje, a ciąża swoje. Po pierwszej wizycie u lekarza wylądowałam z przymusem dwutygodniowego zwolnienia ze względu na zagrożenie. Nie oszukujmy się, to był gorący okres w firmie, więc mimo to pracowałam z domu. Po dwóch tygodniach wróciłam, wzięłam menadżerkę na stronę i poinformowałam ją o ciąży. Powiedziałam jej o planach, że zależy mi na pracy jak najdłużej. Usłyszałam od niej, że nienawidzi kobiet w ciąży.

Tego dnia, miałam takie skurcze, że nie dałam rady iść kolejnego do pracy. Poszłam do lekarza, dostałam ochrzan o przeforsowanie się i zwolnienie na miesiąc. Chyba, że wolałam poronić. Argument kosa, z lekarzem już się nie kłóciłam.

Kolejny dzień w pracy, żeby skończyć co zaczęłam i oddelegować część obowiązków. Menadżerka przy wszystkich współpracowniczkach wyładowała się na mnie, nazywając mnie m.in dwulicową. Dowiedziałam się też, że dla niej ja już tam nie pracuję. Nikt nie zaprotestował. Każdy spuścił głowę dając jej przyzwolenie na wszystko.

Nie rozumiałam – to tylko ciąża. Zwykły cykl życia. Czy na pewno mamy 2018 rok?

Myślałam o tym, że nie chcę poronić, a każdy zachowywał się wobec mnie, jakbym była najgorszym człowiekiem na świecie.

Czułam dysonans. Cieszyłam się z ciąży, a z drugiej strony zostałam zbombardowana poczuciem winy, że nie powinnam. Bo powinnam oddać się w pełni pracy? Powinnam usunąć, bo dedlajny? Nawet nie wiedziałam, czy jutro, ani czy za tydzień,  miesiąc, dalej będę w ciąży. W każdej chwili mogłam nie być.

 

Czego nauczyła mnie ta sytuacja?

Ze wszystkiego można wyciągnąć wnioski, spróbuję i teraz.

 

1. Ciąża przeraża

Spotykam osoby w moim wieku, które nie wiedzą jak reagować, bo wciąż przeżywają Time Of My Life rozwijając kariery, szukając partnera lub partnerki, ucząc się, nie mając planów, nie wiedząc kim się jest. Co dopiero ciąża, która wywraca życie o 180 stopni. Ciąża dla wielu to trochę jak moczenie w łóżku – psuje życie i wstyd się przyznać jak się zdarzy.

Ciąża powinna być czymś normalnym. Kobieta zachodzi w ciążę i to nie jest koniec świata tylko chwilowa niedyspozycja. Dla kontrastu w firmie jeden z marketingowców spadł z drzewa, uszkodził sobie kręgosłup. Nikt nie powiedział mu, że jest dwulicowy bo musiał wziąć L4. Nikt nie powiedział: dla nas już tu nie pracujesz, czy nienawidzę chorych. Nikt nie kazał mu wracać szybciej do pracy, bo ma obowiązki. Czemu ludzie nie mają oporów do podłego traktowania kobiet?

 

2. Rozwijanie siebie – tak! Praca kosztem zdrowia – uciekaj.

Niestety często to jest tak, że dla pracodawcy najważniejszy jest efekt, nie to jakim kosztem. Nikogo nie obchodzi ile nadgodzin weźmiesz, ile dłużej spędzisz czasu w pracy, jaki urlop sobie darujesz, czy zaniedbasz relacje rodzinne, czy będziesz pracować kosztem zdrowia. A jeśli nagle wyrabiasz mniej – stajesz się bezwartościowym pracownikiem.

Trzeba wiedzieć gdzie jest granica w rozwijaniu siebie, a gdzie zaczyna być wykorzystywanie i zarzynasz się w imię firmy. Nikt Ci nie podziękuje, jeśli robisz coś ponad to, co musisz. Za to zacznie to być od Ciebie po prostu wymagane.

 

2. Mieć dystans do współpracowników

Sytuacja, gdzie każdy spuścił głowę, bo byłam „winna ciąży” pokazała mi, że można ufać do pewnego stopnia. Pewnie ma to związek z tym, że ciąża przeraża, a dla części kobiet to czysta abstrakcja.

Jeśli dla kogoś ważniejsza jest opinia szefa od własnej, jeśli ktoś nie jest w stanie być asertywny, bo się boi, to trzeba zwyczajnie uważać. Czasem sygnały o tym pojawiają się dużo wcześniej i warto przygotować się na najgorsze, by nie dawać się wykorzystywać.

 

3. Współpraca w zespole ma ogromne znaczenie

Zgrany zespół jest wtedy, gdy potrafi funkcjonować w kryzysowych sytuacjach. Temat na pewno rozwinę w osobnym wpisie, bo o tym mogę epopeję napisać.

Co jest kluczowe? Oczywiście każdy zespół będzie zgrany, jeśli nie ma problemów. Jeśli ludzie będą na tak, jeśli wszystko się udaje, nikt nie nawala i będzie cudnie, kolorowo i przyjemnie. Niestety to, czy jest współpraca w zespole świadczy o tym jak każdy reaguje na stres i na fakapy. Gdy w stresie zaczyna być zrzucanie winy na siebie nawzajem, podejście „radź sobie sama”, odsuwanie się od pomocy, bo nagle brak czasu czy brak chęci – to nie jest to na pewno zgrany i współpracujący zespół.

4. Należy otaczać się wartościowymi ludźmi

Otaczanie się wartościowymi ludźmi to luksus. Nie zawsze zatrudniając się gdzieś można decydować z kim się pracuje.  Trzeba być tkanym z grubej nici, by uodpornić się na ludzi, ich przywary, czy nawet toksyczne osobowości. Należy jednak pamiętać, że możemy to zmieniać i nie każda sytuacja w której tkwimy jest na zawsze.

 

5. Musisz robić swoje niezależnie od sytuacji w której jesteś

To jest jedna z wielu tych rzeczy, o których się zapomina. Czasem chcemy zadowolić innych tak bardzo, że zapominamy o nas samych. Przynajmniej ja tak mam. Mam tak, że nie lubię zawodzić ludzi i chciałabym, żeby mogli na mnie polegać. Gdy się układa, to łatwo to osiągnąć. Czasem jednak zdarzają się sytuacje na które człowiek nie ma wpływu. Musi to zaakceptować i zaadaptować się do nowej rzeczywistości… i robić po prostu swoje, mając swoje dobro na uwadze ponad potrzeby innych.

 

To wszystko nie musi być prawdą

Wcale nie musi być tak, jak napisałam. Może masz wyrozumiałego pracodawcę, a współpracownicy to Twoi najlepsi przyjaciele i tworzycie wspaniałą firmę.

Może twoje poświęcenie jest doceniane w pracy, jesteś w zgranym zespole i możesz polegać na ludziach. Może jesteś wśród wartościowych ludzi właśnie teraz.

Do takiego stanu dążę i jestem pewna, że to może się udać, jeśli trafi się na odpowiednich ludzi i samemu jest się w porządku.

 

Be awesome!

Kasia Mikita

Blogerka. Perfekcjonistka. Fascynuje się robieniem zdjęć gołębiom i czasem ludziom. Za dużo współczuje, za mocno przeżywa. Nie znosi hejterstwa. Najchętniej zapobiegła by wszystkiemu.