Wciśnij enter aby wyszukać

Bycie w niebycie, czyli 5 sposobów na bycie niewidzialnym [WordCamp 2016]

WordCamp Gdynia 2016 Kasia Mikita Blog

Bycie w niebycie, czyli 5 sposobów na bycie niewidzialnym [WordCamp 2016]

Nie należę do osób bardzo otwartych i bardzo towarzyskich, a jednak gdzieś tam tego towarzystwa szukam. Nie zmienia to jednak faktu, że mało się odzywam i niewiele jest osób, które są w stanie znosić spokojnie moje milczenie i obserwowanie. Bądźmy szczerzy – to jest dosyć creepy.

Wracając do tematu, jako, że skłaniam się ku introwertyzmowi, to zostałam mocno w ostatni weekend wystawiona na próbę. Otóż odbył się (jak co roku) WordCamp. Wielka impreza, gdzie introwertycy zmieniają się w ekstrawertyków i być może z powodu fajnych ludzi dookoła, być może dlatego, że organizatorzy sprzyjają serdeczności, a być może dzięki trunkom różnego pochodzenia przed, w trakcie i po konferencji. Tak w ogóle, nikt by nigdy nie zgadł, że jestem introwertykiem, a tu proszę takie zaskoczenie.

Siedząc z boku i przyglądając się ludziom (lub stojąc z ludźmi i przyglądając się im bezpośrednio) mogę śmiało rzec, że za ludźmi nie przepadam, ale tylko niektórymi. Ogólnie WordCamp jest zbiorem świetnych ludzi z pasją, ale przypomniało mi się tam, dlaczego nigdy nie chodziłam na imprezy szkolne i studenckie: są świetni ludzi, ale przeważają Ci, którzy tak świetni nie są. Być może to mój brak uroku osobistego, a być może brak obycia i pewne standardy oczekiwań wobec innych ludzi… a być może takie jest życie i nie ma co tego roztrząsać.

Czy WordCamp zmienia w ekstrawertyka? Nie. Czy można spokojnie zostać introwertykiem i być zaakceptowanym? Jak najbardziej tak i już mówię jak to zrobić.

 

1. Jeżeli masz aparat – schowaj się za nim.

WordCamp Gdynia 2016

Jak widać na załączonym obrazku na zdjęciu nie ma mnie, ale są ludzie, bo ja jestem po tej drugiej stronie. Można za to zobaczyć, że na WordCampie na pewno był mój mąż.

To jest tak złe, że aż piękne. Tak naprawdę, gdybym powiedziała komuś z zewnątrz, że byłam na WordCampie, to by mi nie uwierzył, bo… praktycznie nie ma mnie na zdjęciach. W ogóle. Na moich zdjęciach to logiczne, bo w końcu ja stoję po drugiej stronie, ale jednak tak się dzieje jakoś magicznie, że jak dzierżysz aparat w ręku to nikt inny zdjęć Ci nie robi. Może gdzieś tam w tle jestem, albo tylko mój nos wystaje na zdjęciu i nic więcej. Może to nie jest tak źle, ale jednak fajnie byłoby wiedzieć, że nie jest się duchem.

Jednak jeżeli jesteś introwertykiem, chcesz zniknąć z powierzchni ziemi jednocześnie będąc – złap za aparat.

WordCamp Gdynia 2016

To zdjęcie dowodzi mojej teorii, a kolejne będą dowodzić tego jeszcze bardziej. Jeżeli chodzi o samo zdjęcie to zrobił je niezawodny Fotograf Wojciech Równanek.

 

2. Masz aparat? Mów, że musisz iść robić zdjęcia

To się wiąże z tym, co wyżej, ale najlepszą zaletą aparatu jest to, że jest argumentem nie do przebicia. Masz dość niewygodnej rozmowy lub nie masz o czym rozmawiać i Ci przez to głupio? Wystarczy powiedzieć magiczne: „dobra, muszę lecieć porobić trochę zdjęć”.

WordCamp Gdynia 2016

Na tegorocznym WordCampie nie było mi dane wygrzewać się w blasku znanych i szanowanych prelegentów. W tym przypadku również autorem zdjeć jest Wojtek.

3. Uciekaj na prelekcje.

Wykład jeden za drugim, może z jednym wyjściem po kawę i ciastko i wyglądasz na bardzo zajętą, bardzo ważną osobę. Z jednej strony zawsze gdzieś jesteś, z drugiej jesteś na uboczu i chwała Ci za to, że nie grzejesz się w ciepełku reflektorów pierwszych rzędów.

WordCamp Gdynia 2016

Być może moja obecność na wykładach była powodem do nieobecności na jakiś ładniejszych zdjęciach, co tłumaczyłoby brak siebie gdziekolwiek. Ten wykład był jednak warty, bo prowadziła go Katarzyna Iwanoska z bloga Finanse od kuchni. A zdjęcie? No zdjęcie jak wcześniej Wojtek robił.

 

4. Before Party, Middle Party, After Party, Każde Party.

Najgorsze, co może być to impreza, na której źle się czujesz. Plusem jest alkohol zatem gdzie możesz się ukryć: przed budynkiem (jeśli jest mniej ludzi), w kącie, a najlepiej jak zabierzesz swojego laptopa i będziesz udawać, że ciężko pracujesz. Zamiast laptopa możesz przeglądać menu udając, że czytasz każdą w nim pozycje, możesz też skitrać się przy barze, w ramach wiecznego zamawiania czegoś, najlepiej wydłużyć maksymalnie proces zastanawiania się.

Niby byłam, ale jednak jakby nie było, bo nie dość, że zakopałam się pod kocem, to i zdjęcie nie do końca pokazuje, że jestem. Zdjęcie: Fotograf Wojciech Równanek

Niby byłam, ale jednak jakby nie było, bo nie dość, że zakopałam się pod kocem, to i zdjęcie nie do końca pokazuje, że jestem. Zdjęcie robione przez Wojtka.

 

5. Laptop.

Odpowiedź na wszystko to właśnie laptop. Nic tak nie działa, jak ważna praca. Masz spokój, przestrzeń i czas do tego, aby oswoić się z myślą o tłumie i nowej sytuacji.

WordCamp Gdynia 2016

Może nie z laptopem, ale jednak pozostawałam anonimowa. Zaczynam się zastanawiać, czy nie przegapiłam gdzieś podpisywania zgody na wykorzystanie wizerunku… co tłumaczyłoby mój brak siebie na zdjęciach. To zdjęcie również jest autorstwa Wojtka.

 

Jak już wspomniałam WordCamp to impreza, na której większość ludzi to introwertycy, a jednak mają swoich sojuszników, przy których czują się ok. Właściwie jest to jedna z tych imprez/konferencji, na której nikt nie czuje się niezręcznie, źle czy odrzucony. Mam nadzieję.

Przyjmij proszę ten wpis z przymrużeniem oka, bo nie jest do końca na poważnie i jestem pewna, że moja widoczność na zdjęciach była czystym przypadkiem. Ewentualnie dzierżenie aparatu w rękach faktycznie daje +10 do niewidzialności, w takim razie powinny się odbyć jakieś badania na ten temat. Chętnie wezmę w nich udział.

Tegoroczny WordCamp był świetny, aczkolwiek konferencja nad morzem przy pięknej pogodzie grozi wagarowaniem. My bawiliśmy się doskonale, jak z resztą widać na załączonych zdjęciach.

Zaraz… jak to nie widać?

Kasia Mikita

Blogerka. Perfekcjonistka. Fascynuje się robieniem zdjęć gołębiom i czasem ludziom. Za dużo współczuje, za mocno przeżywa. Nie znosi hejterstwa. Najchętniej zapobiegła by wszystkiemu.